Gdzie stanie powstańcza armata?

Za nami kolejne spotkanie Komitetu Honorowego związanego z przygotowaniami do 100. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego i 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości w powiecie gnieźnieńskim. Po Gnieźnie, Kłecku i Trzemesznie, miejscem spotkania było Czerniejewo. Wzięli w niej udział też przedstawiciele naszej Fundacji. Dyskusja trwała tym razem krótko i zamknęła się w niecałą godzinę. Nas jako Fundację Historyczną „Przywracamy Pamięć” cieszy, że projekty, które zaproponowaliśmy, zyskały uznanie.

Aleja lipowa…
Pierwszy pomysł, który zgłosiliśmy jeszcze w grudniu na spotkaniu z senatorem Robertem Gawłem, przewodniczącym Komitetu Honorowego, dotyczył uczczenia – w sposób trwały i na dziesiątki lat – powstańców z powiatu gnieźnieńskiego. Uczczenia poprzez posadzenie alei lipowej w której każde drzewo symbolizowałoby jednego powstańca – dotyczy to zarówno wojskowych, jak i cywilów.

Dość długo trwało, zanim znalazła się gmina, która zechciała u siebie posadzić taką aleję. W Czerniejewie dowiedzieliśmy się – od przedstawiciela Nadleśnictwa Gniezno (które przekaże na realizację tego projektu 50 lip) – że chęć posadzenia na swoim terenie takowej alei wyraziła gmina Kiszkowo. W tym miejscu wielkie podziękowania dla wójta Kiszkowa – Tadeusza Bąkowskiego.

Skąd pomysł, by w ten sposób upamiętnić powstańców? Otóż pomysł zaczerpnęliśmy z historii naszego regionu… Dokładnie mówiąc z okresu międzywojennego, kiedy to było zwyczajem upamiętnianie ważnych wydarzeń lub osób właśnie poprzez sadzenie alei lipowych.

Przykładowo. W 1929 r. Towarzystwo Powstańców i Wojaków w Kłecku posadziło dziewięć lip przy drodze wiodącej do cmentarza w Kłecku dla upamiętnienia 10-lecia niepodległości Polski i uczczenia 9 poległych powstańców z Kompanii Kłeckowskiej (więcej o tych lipach tutaj). Lipy upamiętniają powstańców z Kłecka pochowanych we wspólnej mogile na kłeckiej nekropolii: Józefa Lubińskiego z Gorzuchowa, Szczepana Tamula z Parcewa, Jana Woźniaka ze Świniar, Wojciecha Pendzińskiego z Kłecka, Marcina Chudego z Pomarzan, Michała Banaszaka z Kamieńca, Juliana Kuśnierkiewicza z Kłecka, Franciszka Drzażdżyńskiego ze Świniar i Michała Olejniczaka z Kłecka.

Innym przykładem wykorzystania lip do uczczenia ważnych wydarzeń jest posadzenie w Trzuskołoniu w 1935 r. kilkunastu lip przez Witkowskie Koło Rezerwistów. Tym sposobem upamiętnili ono uchwalenie nowej Konstytucji.

Armata…
Drugim, ale wydaje się, że znacznie ciekawszym pomysłem zgłoszonym przez naszą Fundację jest projekt wydobycia i usadowienia w eksponowanym miejscu, armaty z okresu Powstania Wielkopolskiego, która obecnie jest ukryta na terenie gminy Mieleszyn.

Pomysł z armatą został zaprezentowany na spotkaniu Komitetu w Gnieźnie, które odbyło się 30 października ubiegłego roku. Wówczas to Karol Soberski, jako prezes Fundacji Historycznej „Przywracamy Pamięć” zgłosił taki pomysł.

Skąd wzięła się armata? Na jej ślad K. Soberski trafił w latach 2011 – 2016 podczas zbierania materiałów do książki „Skarb Dziedzica”. Jego rozmówcy – osoby nie znające się wzajemnie – twierdziły, że dziedzic Popowa Ignacewa Franciszek Saskowski i jego brat Antoni, handlowali po 1918 r. bronią. Jeden z rozmówców K. Soberskiego, mieszkaniec gminy Mieleszyn twierdził: – Franciszek Saskowski po I wojnie światowej skupował broń, w tym działa i granaty, które zostały po działaniach wojennych i na tym mieli zarobić dużo pieniędzy. Mieszkańcy się śmiali, że „za armaty kościół w Popowie Ignacewie postawił”, czyli, że dużo pieniędzy na tych armatach zarobił.

Te informacje potwierdziło też kilku innych rozmówców K. Soberskiego. Oni też twierdzą, że jednej takiej armaty, która brała udział w Powstaniu Wielkopolskim, F. Saskowski nie zdołał już sprzedać i ją ukrył! Temat ten tak bardzo zaintrygował K. Soberskiego, że drążył go tak długo, aż ustalił dwa potencjalne miejsca, gdzie ta armata może się znajdować.

Co dalej z armatą?
Pomysł wydobycia oryginalnej armaty i posadowienia jej w eksponowanym miejscu na terenie Gniezna lub w innej gminie, bardzo się spodobał członkom Komitetu. Pojawiły się nawet głosy, jaki to można by było zrobić duży event podczas jej przybycia do Gniezna. Padły już nawet konkretne propozycje ze strony władz Gniezna – w tej sprawie odbyło się spotkanie prezydenta Tomasza Budasza z Karolem Soberskim, prezesem Fundacji – gdzie armata miałaby stanąć.

Odbyła się również rozmowa K. Soberskiego z Januszem Kamińskim, wójtem gminy Mieleszyn, który jest zainteresowany, by armata pozostała na terenie jego gminy i tam była wyeksponowana.

Jak będzie? Gdzie armata zostanie postawiona? Na razie członkowie Fundacji Historycznej i jej prezes zajmują się przede wszystkim kwestią wydobycia armaty. Działania z tym związane mają się odbyć w maju lub czerwcu tego roku (jeśli na przeszkodzie nie staną kwestie formalne i biurokratyczne). I dopiero wówczas, po wydobyciu armaty, będzie wiadomo czy jej stan pozwala na renowację i ewentualną ekspozycję. Może się bowiem okazać, że jest ona w stanie nie nadającym się do odnawiania, a tym samym wszelkie dyskusje, gdzie ma się ona docelowo znaleźć, będą bezcelowe.

– Armata spoczywa w ukryciu blisko 100 lat. Nikt nie wie w jakim jest stanie, dlatego do tej sprawy podchodzimy bardzo chłodno. Nie chcemy dmuchać balonika, że będziemy mieć super armatę, super wydarzenie. Wszelkie decyzje zapadną, gdy zobaczymy jak armata wygląda po tylu latach – zaznacza K. Soberski.

Inne propozycje Fundacji
Na spotkaniach Komitetu Honorowego, Fundacja Historyczna zgłosiła jeszcze kilka innych pomysłów, które zamierza w tym roku realizować. Są to projekty zarówno edukacyjne, wydawnicze, jak i turystyczno-krajoznawcze. O wszystkich tych planach Fundacja będzie szczegółowo informowała na swojej stronie internetowej po 12 marca.

(as)
Na zdjęciu armata wz. 96, która do niedawna stała na Zamku Czocha